Kiedy Gordon opowiadał o swoim ojcu, który oczywiście nie był aż tak wspaniały,
jak Gordon próbował mi to przedstawić, zauważyłam, że zaczął splatać i rozplatać palce
w bardzo dynamiczny sposób. Kiedy przyłapał się na tym, przywołał się do porządku i
połączył opuszki palców tak, jak robią to często profesorowie siedząc przy swoich
biurkach. Wyglądało to na gest zapożyczony od ojca. Zapytałam Gordona, czy jego ojciec
był zawsze tyranem. "- Nie, niezupełnie. To znaczy, często wrzeszczał. Raz na jakiś czas
dostawałem lanie, jak każdy inny dzieciak. Ale nie nazywałbym go tyranem." Uderzyło mnie
coś w sposobie, w jaki wypowiadał słowo "lanie", jakaś subtelna emocjonalna zmiana w
jego głosie. Spytałam go o to. Okazało się, że ojciec spuszczał mu lanie pasem dwa lub
trzy razy w tygodniu. Nie trzeba było wiele, aby Gordon naraził się na bicie: wyzywające
słowo, uwaga w dzienniczku, czy też zapomniana praca domowa były wystarczającymi
"przestępstwami". Ojciec Gordona nie przywiązywał również szczególnej wagi, w które
miejsca wymierzał razy. Gordon przypomniał sobie, że był bity po plecach, nogach,
ramionach, rękach i pośladkach. Spytałam Gordona, jak mocno ojciec ranił go fizycznie.
Gordon: "- Nie krwawiłem, ani nic w tym rodzaju. To znaczy, wychodziłem cało. On po prostu
chciał utrzymać mnie w ryzach." Susan: "-Ale bałeś się go, prawda?" Gordon: "- Śmiertelnie się
go bałem, ale czy tak właśnie nie bywa zawsze z rodzicami?" Susan: "-Gordon, czy ty
chciałbyś, aby twoje dzieci czuły to samo w stosunku do ciebie?."
S.Forward, psycholog (w: "Toksyczni rodzice", 1993).
O www.niebij.pl w "Charakterach" oraz
przemocy
w rodzinie w "Niedzieli" (kliknij na obrazki - pdf):